logotype

Kościoły stacyjne

Jedną z najstarszych tradycji liturgicznych Wiecznego Miasta, która odradza się w ostatnich 10 latach, są kościoły stacyjne. Jest to piękna wędrówka w ramach przygotowań wielkopostnych do świętowania Zmartwychwstania. Każdy dzień okresu Wielkiego Postu przeżywany jest w innym kościele.

W tym dziale zachęcamy do zapoznania się z tą rzymską formą przeżywania Wielkiego Postu. Codziennie publikowane tu będą rozważania związane z poszczególnymi statio.

 

Dzień XXVIII - Rozdwojenie

Od dzisiaj śniadania jadamy w cieniu sieradzkiej Kolegiaty. Nowy dom, ale ten sam zapach kawy. I więcej współbiesiadników, którzy też potrzebują usiąść z Tobą przy stole. Trzeba dać im jeść.

Czytaj więcej...

Dzień XXVII - Obserwator

Jeszcze nie tak dawno, przed erą masowych podróży i mody na zwiedzanie Rzymu, w pobliżu św. Euzebiusza odbywał się targ. Pachniało świeżymi pomidorami, kusiły złote góry pomarańczy.

Pojawia się we mnie taka pokusa bycia dla Ciebie egzaminatorem, badaczem z lupą i atlasem. Chciałbym Cię sprawdzić, zobaczyć jak działasz, poobserwować Cię z dystansu, kiedy nawiązujesz relacje z innymi, kiedy przemieniasz ich serca. Odpowiada mi rola obserwatora. Zostaję wtedy anonimowy, no i nie narażam się na rozczarowanie. Nie lubię ryzykować, wolę poruszać się po twardym gruncie rzeczywistości. Chodzenie po wodzie wiary nie pociąga mnie. Złam ten mój dystans, zabierz cyniczny uśmiech, który mówi, że ja to już widziałem, że w moim świecie, nie wydarzy się już nic nowego. Pozwól zrozumieć, że ani wiedza o Tobie nie wystarczy, ani naśladowanie Twojego przykładu nie wystarczy. Ty sam wystarczysz.

Po strawie duchowej czas na strawę dla ciała. Dzisiaj z Kongregacją ds. Duchowieństwa. Okazuje się, że urzędnik też ma ludzką twarz.

Dzień XXVI - Sobór

W tym miejscu przygotowano się do pierwszego po czasach apostolskich soboru. W Nicei wypowiedziano się przeciw Ariuszowi, który twierdził, że Jezus nie miał boskiej natury. Józefowi też nie było łatwo zrozumieć, że to dziecko będzie „inne”.

Czytaj więcej...

Dzień XXV - Życie

Paweł jest za murami, z dala od gwaru i tłoku rzymskich placów. Nad grobem niezmordowanego apostoła rząd portretów papieży, tych świętych i nieświętych. Dobra lekcja o tym, że tak naprawdę liczą się dzieje Słowa, nie życiorysy Jego przekazicieli.

Czytaj więcej...

Dzień XXIV - Full breakfast

Na dzisiejszym śniadaniu zabrakło człowieka, dokładnie tego, który powinien otworzyć kościół św. Wawrzyńca in Damaso. Dwieście osób odbiło się od drzwi. Żeby nie było – kościół jest w centrum, należy do Watykanu, w przyległych budynkach mieszczą się trybunały Stolicy Apostolskiej. Na wysokości zadania stają Anglicy – niespodziewane śniadanie odprawiamy w ich kolegium. Jest elegancko.

Czytaj więcej...

Dzień XXIII - Godzina

Poniedziałek zaczynamy od marszu, do czterech męczenników idzie czterech szaleńców, którzy zapomnieli sprawdzić pogodę i teraz pośród deszczu biegną o szóstej rano do kościoła. Śniadania w poniedziałki nie są łatwe.

Czytaj więcej...

Dzień XXII - Pomarańcze

 Kolejna podmiana. Zamiast planowej Zuzanny jest Santa Maria della Vittoria. Słynna przez św. Teresę, w niemiłosiernie pogiętym habicie. Habit pogiął jej Bernini.

Czytaj więcej...

Dzień XXI - Asyria

 Kolejny piątek i znowu pokusa. Święty Wawrzyniec został usmażony na kracie. Mimo powagi sytuacji i miejsca myśli uciekają w stronę grilla. Ale na karkówkę dzisiaj nie ma co liczyć.

Czytaj więcej...

Dzień XX - Wyzwiska

Dzisiaj śniadanie na starym rynku, bowiem kościół świętych lekarzy Kosmy i Damiana stoi na gruzach Forum Romanum. Będzie więc trochę gorzko, jak lekarstwo to musi boleć.

Czytaj więcej...

Dzień XIX - Okruchy

W planie jest św. Sykstus, jednak z powodów niewyjaśnionych jemy dzisiaj u św. Andrzeja. Potężna bazylika jest bardzo podobna do tej na Watykanie. W końcu to bracia z jednej firmy rybackiej.

Czytaj więcej...

Dzień XVIII - Długi

 

Tutaj pierwszy papież mieszkał i odprawiał msze na stole w domu rzymskiego senatora Pudensa. Połowa stołu została na miejscu, druga połowa jest w ołtarzu na Lateranie. Pierwsza katedra biskupa Rzymu.

Czytaj więcej...

Dzień XVII - Nieoswojony

Przy bazylice św. Marka na Placu Weneckim stoi jedna z tzw. mówiących figur. Madame Lukrecja pełniła swego czasu rolę Facebooka. Można było napisać, co się myśli o nielubianej sąsiadce czy innym burmistrzu, przytwierdzić kartkę do Lukrecji i podziwiać śmiech jednych, a zgrzytanie zębów drugich.

Czytaj więcej...

Dzień XVI - Dość gdakania

Na ostatni dzień drugiego tygodnia śniadań przypada kościół świętych Marcelina i Piotra, męczenników z czasów Dioklecjana. Dzisiaj do śniadania siadamy z braćmi, którzy się ojcu pogubili.

Czytaj więcej...

Dzień XV - Do roboty

U św. Witalisa posadzka usłana jest liśćmi laurowymi. Pachnie bigosem. Ale dzisiaj z racji piątku na bigos nie ma co liczyć.

Czytaj więcej...

Dzień XIV - Je suis Łazarz

Tu pachnie modlitwą. Stare kolumny, każda z innej parafii, przykurzone złoto mozaiki, Matka Boża i Jezus jak bizantyjska para cesarska. Tu się chce mieszkać. Taka jest Matka Boża na Zatybrzu.

Czytaj więcej...

Dzień XIII - Kuszące krzesło

Na dwa dni przenosimy się na Zatybrze, dzielnicę biedoty i bohemy. Dzisiaj jemy u Cecylii, która patronką muzyki została przez przypadek, kiedy w łacińskiej antyfonie na jej cześć z „rozżarzonych narzędzi tortur” (canentibus organis) zrobiono „grający instrument” (cantantibus organis). Pewnie dopiero w niebie musiała wziąć kilka lekcji śpiewu.

Wiesz, ja mam podobnie jak Jakub i Jan, też już bym chciał usiąść przy Tobie, chciałbym, żeby wszystko się wyjaśniło, żebym mógł zobaczyć Twoje królowanie i zaznać porządku, przywróconego ładu. Bo łatwiej jest siedzieć i wskazywać palcem, napisać na bilbordzie, że coś jest grzechem i oczekiwać, że wszyscy myślący inaczej na moje sprawcze słowo zmienią swoje życie. A ty przypominasz, że to jest możliwe, że można zmienić świat, można ludziom pokazać właściwą drogę, ale tylko zniżając się do ich stóp, a ostatecznie dając za nich swoje życie. Postaram się już więcej nie pchać na to krzesło, bo znając Ciebie, to pewnie i tak Cię tam nie ma, pewnie jesteś w terenie, w jakiejś knajpie na Zatybrzu, gdzie nad ranem na nowo sklejasz potrzaskane serca i słuchasz wywodów podobnie nudnych jak i ten mój. Postaram się zamiast mówić, jak ma być, schylić się i zacząć z Tobą robić tak, jak ma być. Do śmierci.

Czas do szkoły, tym razem spacerem, co w sumie wychodzi szybciej niż superszybkim tramwajem. To pierwszy krok ku temu, aby nie uwierzyć, że wolę siedzieć zamiast chodzić. Ty ewidentnie nie lubisz foteli.

Dzień XII - Na kolanach

Bazylika św. Balbiny, męczennicy z II wieku jest tuż za miedzą. Można powiedzieć – śniadanie do łóżka. W kościele panuje ciekawy klimat, boczne ołtarzyki zastawione mnóstwem współczesnych figurek, swojsko i odpustowo.

Czytaj więcej...

Dzień XI - Dawaj!

 

Poniedziałki nie są trudne, jeśli można je zaczynać u św. Klemensa. Ten kościół nie jest niezwykły, on jest po prostu niesamowity, pod posadzką bazylika z IV wieku, jeszcze niżej świątynia Mitry, a pod nią podziemny strumień. Daje do myślenia.

Czytaj więcej...

Dzień X - Słońce

Zgodnie z tradycją dzisiaj wieczorem u św. Piotra na Watykanie święcono nowych księży, dlatego na sobotę i niedzielę przypadała jedna stacja. Mimo soboty śniadanie jest robotnicze, w biegu do szkoły.

Słońce daje dzisiaj po oczach, nie słabiej niż to, co mi dzisiaj powiedziałeś. Wysoko stawiasz poprzeczkę, bo jako przykład naśladowania nie dajesz Matki Teresy z Kalkuty, Jana Pawła II czy Ojca Pio. Ty jesteś punktem odniesienia. I Twoja niezmieniona od milionów lat sprawiedliwość, że to samo słońce, które ogrzewa dobrych i pobożnych (w domyśle: mnie), daje też ciepło złym i gnuśnym (w domyśle: wszystkim innym). Oczywiście tupię nogami i uderzam pięścią, że tak nie wolno, że to nie fair. Dlaczego? To proste – nie stawiam się w roli tych, nad którymi, zgodnie z moim niedościgłym poczuciem sprawiedliwości, powinieneś słońce zgasić. Sam wiesz, że ja lubię mścić się za ciężar nie na swoich barkach i ciągle mam nadzieję na to, że sam dostanę paragon wyblakły od wspomnianego słońca. Dziękuję Ci, że po grzechu można spojrzeć w słońce i oślepnąć od Twojego miłosierdzia.

Koniec tego opalania, List do Rzymian sam się nie zanalizuje. Poopalam się w południe, jak będę wracał do domu, znowu ktoś dzisiaj strajkuje, więc będzie okazja żeby zrezygnować z autobusu, który nie przyjedzie.

Dzień IX - Zrozumienie

Dzisiaj z powodów nieistotnych udaje się zjeść dopiero drugie śniadanie. Kościół Dwunastu Apostołów jest blisko szkoły, można wyskoczyć na przerwie między wykładami. Jest trochę czasu, żeby pomyśleć.

Czytaj więcej...

Dzień VIII - Chleb i szynka

W Rzymie kościołów Wawrzyńca jest ponad trzydzieści. Ten dzisiejszy był znany z faktu, że na św. Wawrzyńca rozdawano tu ubogim chleb i szynkę (panis et perna). Modliła się też tutaj św. Brygida, jedna z tych kobiet, które bardziej zmieniły Kościół na lepsze, niż tabuny kardynałów. Dobre miejsce na bułkę z szynką.

Czytaj więcej...

Dzień VII - Nieudany prorok

Nie ma jak u mamy, zapach drożdżowego ciasta, najlepiej na drugi dzień po upieczeniu i nieodłączne kakao. Takiego śniadania nie zastąpią najlepsze croissanty i włoskie esspresso. Dzisiaj jemy u Matki Bożej na Eskwilinie.

Czytaj więcej...

Dzień VI - To on!

Anastazję czczono w Rzymie wcześniej niż Narodzenie Pańskie, właśnie 25 grudnia, dlatego kiedy zaczęto świętować narodziny Zbawiciela, drugą mszę uroczystości odprawiano właśnie tutaj, blisko Palatynu, który chylił się wtedy już ku upadkowi. Kończył się Rzym.

Czytaj więcej...

Dzień V - Ja jestem Pan

Michał Anioł kuł w marmurze tak, jak czytał w Biblii. Dlatego słynny Mojżesz ma rogi, bo tak z hebrajskiego na łacinę przetłumaczył Hieronim. Dziś jemy śniadanie u Piotra w Okowach.

Czytaj więcej...

Dzień IV - Żarłok i pijak

Podobno do tego kościoła przychodziły na poranną mszę kurtyzany, w bocznej kaplicy pochowano św. Monikę, matkę która płakała o syna, Caravaggio na pierwszym planie pokazał brudne stopy pielgrzyma, a Rafael zostawił fresk Izajasza. Śniadanie na bogato.

Czytaj więcej...

Dzień III - O biciu

Droga pod górę do świętych Jana i Pawła zostaje urozmaicona niecodziennym widokiem, przyczepa kempingowa, z ciekawą, patriotyczną dekoracją na dachu wywołuje uśmiech. Okazuje się, że dzisiejsze śniadanie jest właśnie o tym.

Czytaj więcej...

Dzień II - Brać co dnia

Do Jerzego udaje złapać się autobus, kościół jest niedaleko Kapitolu, przy nietypowym łuku, w miejscu, gdzie kiedyś był najstarszy w Rzymie targ, handlowano tu wołami i warzywami. Dobre miejsce na śniadanie.

Czytaj więcej...

Dzień I - W ukryciu

 

Pierwsze śniadanie jest u Sabiny, niedaleko od domu, papież przyjedzie tu wieczorem i pójdzie od Anzelma właśnie do Sabiny. Mszę ma rektor Kolegium Północnoamerykańskiego. Sporo znajomych twarzy, nie wiedzieliśmy się od roku, dobrze znowu usiąść do śniadania.

Czytaj więcej...

Śniadanie z Bogiem

Czytaj więcej...