logotype

Dzień I - W ukryciu

 

Pierwsze śniadanie jest u Sabiny, niedaleko od domu, papież przyjedzie tu wieczorem i pójdzie od Anzelma właśnie do Sabiny. Mszę ma rektor Kolegium Północnoamerykańskiego. Sporo znajomych twarzy, nie wiedzieliśmy się od roku, dobrze znowu usiąść do śniadania.

 

Trzy razy dzisiaj powiedziałeś, żeby te posty, jałmużny i modlitwy robić w ukryciu. Dzięki Bogu! Czyli w sumie dzięki Tobie. Bo jakbym miał pokazać wszystkie swoje postanowienia i intencje w których chcę się pomodlić i coś tam odmówić, to byłby wstyd. Nie muszę dajmy na to mówić, że to wstawanie codzienne tak rano to na lenistwo i brak systematyczności. No to jeszcze ujdzie, wiec nie kasuję. Ale reszta, tak jak powiedziałeś – w ukryciu. Sam wiesz, więc nie wracamy do tego, ok?

Muszę lecieć. Na zajęcia, później do bankomatu, bo trzeba zapłacić za kolejny semestr. No i z dziekanem ustalić plan zajęć. Ale najpierw na kawę. W końcu jak śniadanie, to śniadanie.