logotype

Dzień X - Słońce

Zgodnie z tradycją dzisiaj wieczorem u św. Piotra na Watykanie święcono nowych księży, dlatego na sobotę i niedzielę przypadała jedna stacja. Mimo soboty śniadanie jest robotnicze, w biegu do szkoły.

Słońce daje dzisiaj po oczach, nie słabiej niż to, co mi dzisiaj powiedziałeś. Wysoko stawiasz poprzeczkę, bo jako przykład naśladowania nie dajesz Matki Teresy z Kalkuty, Jana Pawła II czy Ojca Pio. Ty jesteś punktem odniesienia. I Twoja niezmieniona od milionów lat sprawiedliwość, że to samo słońce, które ogrzewa dobrych i pobożnych (w domyśle: mnie), daje też ciepło złym i gnuśnym (w domyśle: wszystkim innym). Oczywiście tupię nogami i uderzam pięścią, że tak nie wolno, że to nie fair. Dlaczego? To proste – nie stawiam się w roli tych, nad którymi, zgodnie z moim niedościgłym poczuciem sprawiedliwości, powinieneś słońce zgasić. Sam wiesz, że ja lubię mścić się za ciężar nie na swoich barkach i ciągle mam nadzieję na to, że sam dostanę paragon wyblakły od wspomnianego słońca. Dziękuję Ci, że po grzechu można spojrzeć w słońce i oślepnąć od Twojego miłosierdzia.

Koniec tego opalania, List do Rzymian sam się nie zanalizuje. Poopalam się w południe, jak będę wracał do domu, znowu ktoś dzisiaj strajkuje, więc będzie okazja żeby zrezygnować z autobusu, który nie przyjedzie.