logotype

Dzień XII - Na kolanach

Bazylika św. Balbiny, męczennicy z II wieku jest tuż za miedzą. Można powiedzieć – śniadanie do łóżka. W kościele panuje ciekawy klimat, boczne ołtarzyki zastawione mnóstwem współczesnych figurek, swojsko i odpustowo.

Dzisiaj wzięło Cię na szczerość. Pojechałeś ostro – że jestem obłudny i lubię siadać na środkowym krześle, że tego, co nauczam, sam nie mam siły zachować. Ale wiesz, co jest najsmutniejsze? Zdarza mi się uwierzyć, że ten wykreowany przez mnie świat jest prawdziwy. Mam taką tendencję do opisywania, do rozumienia i interpretowania rzeczywistości przez pryzmat tego w czym żyję, co mnie otacza, co jest dla mnie ważne. Lubię kręcić się wokół samego siebie. A ty przypominasz mi, że prawdę można poznać jedynie z Twojej perspektywy. Tylko jak to zrobić? Przecież nie mogę zająć Twojego miejsca. I wiesz, kiedy tak nad tym myślałem, w tym pełnym słodkich i dziecinnych figurek kościele, to przypomniałem sobie, jak brałeś na kolana dzieci. Jeśli się jest Twoim dzieckiem, to można Ci usiąść na kolanach i wtedy inaczej widzi się świat. I tego innego spojrzenia mi trzeba. Może dlatego Piotr kazał się ukrzyżować głową w dół, bo zrozumiał, że poznanie Ciebie wszystko wywraca do góry nogami.

Szybki powrót do domu i zaskoczenie – pasztet z prawdziwej świni. Postarałeś się dzisiaj tatusiu!