logotype

Dzień XIII - Kuszące krzesło

Na dwa dni przenosimy się na Zatybrze, dzielnicę biedoty i bohemy. Dzisiaj jemy u Cecylii, która patronką muzyki została przez przypadek, kiedy w łacińskiej antyfonie na jej cześć z „rozżarzonych narzędzi tortur” (canentibus organis) zrobiono „grający instrument” (cantantibus organis). Pewnie dopiero w niebie musiała wziąć kilka lekcji śpiewu.

Wiesz, ja mam podobnie jak Jakub i Jan, też już bym chciał usiąść przy Tobie, chciałbym, żeby wszystko się wyjaśniło, żebym mógł zobaczyć Twoje królowanie i zaznać porządku, przywróconego ładu. Bo łatwiej jest siedzieć i wskazywać palcem, napisać na bilbordzie, że coś jest grzechem i oczekiwać, że wszyscy myślący inaczej na moje sprawcze słowo zmienią swoje życie. A ty przypominasz, że to jest możliwe, że można zmienić świat, można ludziom pokazać właściwą drogę, ale tylko zniżając się do ich stóp, a ostatecznie dając za nich swoje życie. Postaram się już więcej nie pchać na to krzesło, bo znając Ciebie, to pewnie i tak Cię tam nie ma, pewnie jesteś w terenie, w jakiejś knajpie na Zatybrzu, gdzie nad ranem na nowo sklejasz potrzaskane serca i słuchasz wywodów podobnie nudnych jak i ten mój. Postaram się zamiast mówić, jak ma być, schylić się i zacząć z Tobą robić tak, jak ma być. Do śmierci.

Czas do szkoły, tym razem spacerem, co w sumie wychodzi szybciej niż superszybkim tramwajem. To pierwszy krok ku temu, aby nie uwierzyć, że wolę siedzieć zamiast chodzić. Ty ewidentnie nie lubisz foteli.