logotype

Dzień XIV - Je suis Łazarz

Tu pachnie modlitwą. Stare kolumny, każda z innej parafii, przykurzone złoto mozaiki, Matka Boża i Jezus jak bizantyjska para cesarska. Tu się chce mieszkać. Taka jest Matka Boża na Zatybrzu.

Wiesz, w życiu można się strasznie pomylić, można uwierzyć, że na światowym targowisku sprzedawcy, którzy chcą mnie przekonać do rozmaitych świecidełek, pragną jedynie mojego szczęścia. Można uwierzyć, że spece od marketingu wkładający dobro i zło do jednego słoika z nalepką „nowoczesność” dążą do mojego spełnienia. A tak naprawdę chodzi tylko o jedno. Chodzi o moje oczy. Abym patrząc, nie widział. Chodzi o moje uszy. Abym słuchając, nie słyszał. Chodzi o moje serce, abym kipiąc od emocji i wrażeń, nigdy nie kochał. Abym był „no name”, ubrany w purpurę i bisior z sieciówki, mając zawsze więcej odpowiedzi niż pytań. Można się niesamowicie pomylić, ślizgać się po powierzchni, nigdy nie spróbować pozdzierać tapet i wyrzucić miękkich dywanów, na ściany nakładać kolejne warstwy farby. Zdarza mi się pomylić, a wtedy nie dostrzegam, że przychodzi szczęście. Że przychodzisz Ty.

Łazarz nie miał nic poza imieniem. Bogacz miał wszystko, ale nie wiadomo jak się nazywał. Zachowaj mnie od zgubnej potrzeby posiadania czegoś więcej, niż własnej tożsamości.