logotype

Dzień XVI - Dość gdakania

Na ostatni dzień drugiego tygodnia śniadań przypada kościół świętych Marcelina i Piotra, męczenników z czasów Dioklecjana. Dzisiaj do śniadania siadamy z braćmi, którzy się ojcu pogubili.

 

Widzisz, bo ja w ogóle nie chciałem tej szaty i pierścienia, i uczty na moją cześć. Wiedziałem, że będą gadać i wypominać. Chciałem powiedzieć, żebyś mnie zrobił najemnikiem. Naprawdę nie chciałem aż tyle. Wystarczyłoby mi mieszkanie w kącie, piwo do obiadu i kanapa z telewizorem. A Ty z uporem maniaka traktujesz mnie jak syna. Przypominasz, że jestem stworzony by latać, jak orzeł, a ja chciałbym siedzieć na grzędzie jak kura. I gdakać o tym, jak mi się życie nie udało. Ja chcę świata skrojonego według mojej miary, a Ty nawet nie pozwalasz mi opowiedzieć o tych moich śmiesznych planach, nie dajesz wypowiedzieć mojego ulubionego „choćby”. Dzięki, że pamiętasz kim jestem, nawet wtedy, gdy ja już zapomniałem.

Wypada więc się ruszyć z wygodnej, ale ciasnej kanapy moich wyobrażeń i oczekiwań. Aby innym przypomnieć, że też są orłami, tylko zapomnieli jak się lata.