logotype

Dzień XVII - Nieoswojony

Przy bazylice św. Marka na Placu Weneckim stoi jedna z tzw. mówiących figur. Madame Lukrecja pełniła swego czasu rolę Facebooka. Można było napisać, co się myśli o nielubianej sąsiadce czy innym burmistrzu, przytwierdzić kartkę do Lukrecji i podziwiać śmiech jednych, a zgrzytanie zębów drugich.

Ten dzień nie był łatwy. Też zgrzytałem zębami i to nie jeden raz. Nie byłem w tym zgrzytaniu sam, kiedy do Samarii przybył Naaman prorok nawet nie wyszedł, aby z nim pogadać. Ziomkowie Jezusa kiedy ogarnęli jego aluzję i zrozumieli, że była przeciw nim, też nie byli w skowronkach. Potrafisz zdenerwować. Kiedy prosto z mostu walisz między oczy, nie pytasz o zdanie, nie jesteś dobrym dyplomatą. W końcu za ten Twój niewyparzony język przyszło Ci umrzeć. Czemu taki jesteś? Wiesz, dzisiaj chyba zrozumiałem, że Ciebie nie można tak po prostu rozgryźć, posiadać. Każda próba oswojenia Ciebie, wychowania według moich wyobrażeń, kończy się katastrofą. Zaczynasz wtedy wywracać wszystko, żebym się nie zasiedział, żebym nie umarł za życia i tym samym nie uwierzył, że można Cię kontrolować, że można Cię mieć na własność. Bo za Tobą można tylko biec.

Nie pozostaje nic, jak wrzucić to na Facebooka. Po co? Żebyś zrozumiał, że jeśli śniadania z Nim są czasami niestrawne, to najlepszy dowód na to, że rzeczywiście jadasz je z Bogiem.