logotype

Dzień XXIV - Full breakfast

Na dzisiejszym śniadaniu zabrakło człowieka, dokładnie tego, który powinien otworzyć kościół św. Wawrzyńca in Damaso. Dwieście osób odbiło się od drzwi. Żeby nie było – kościół jest w centrum, należy do Watykanu, w przyległych budynkach mieszczą się trybunały Stolicy Apostolskiej. Na wysokości zadania stają Anglicy – niespodziewane śniadanie odprawiamy w ich kolegium. Jest elegancko.

Wiesz, chyba trochę przegiąłeś z tym głupim pytaniem – Czy chcesz być zdrowym? A czego mógłby chcieć sparaliżowany od trzydziestu ośmiu lat człowiek, to chyba oczywiste, że chciał tego uzdrowienia. Jednak kiedy odpowiada, okazuje się, że nie było to głupie pytanie. On tak naprawdę potrzebował nie zdrowych nóg, ale człowieka, który go zrozumie, który go nie minie. Mi też się wydaje, że wiem, czego chcę. A ty nie popuszczasz i bez przerwy pytasz – Czego chcesz? Bo okazuje się, że kiedy dostaję to, czego chciałem, pojawiają się kolejne pragnienia. Wiesz, mi po prostu chce się kogoś, kto mnie zrozumie, bez pytań, wyjaśnień, tłumaczeń. Ciebie mi się chce.

Znowu wyszło lepiej, niż się można było spodziewać. Bo tak już jest, że zamknięte drzwi bywają po to, aby pójść dalej, aby doświadczyć czegoś nowego. Widać jest za wcześnie, aby stało się to też w Watykanie.